Connect
To Top

Specjalnie dla M+- wywiad z Marcinem Górniakiem

MARCIN GÓRNIAK

GRUPA INVETTE

ROZMAWIAŁA: DOROTA SZULC

ZDJĘCIA: PAWEŁ ZAJĄC – UNIQUE AGENCY

Z wykształcenia jesteś informatykiem, zawodowo zarządzasz dwoma firmami. Każda z Twoich realizacji jest ściśle związana z tematem Twoich studiów, prawda?

Tak, to prawda. Moja działalność ściśle łączy się z informatyką, szeroko rozumianą. Na początku skupiałem się na technicznych aspektach IT, tj. programowaniu oraz algorytmice, w chwili obecnej – naszą grupę również rozwijam o usługi pochodne, takie jak: pozycjonowanie, kampanie reklamowe, PR, audyt informatyczny.

Najmłodszym z Twoich projektów jest Insinex – siostrzana marka stworzonej 5 lata wcześniej agencji interaktywnej inVette. Skąd potrzeba na stworzenie czegoś nowego?

InSinex Group to spółka, która została uruchomiona w celu wyodrębnienia usług, jakie dotychczas świadczyła Grupa inVette, tj. hosting oraz kampanie SEM. W chwili obecnej nasza grupa zmierza do dużej restrukturyzacji, a inSinex to pierwszy krok. Ze względu na fakt obsługiwania miesięcznie nawet pół tysiąca Klientów, chcemy wyodrębnić cztery podstawowe usługi, tworząc z nich spółki kapitałowe wchodzące w skład nowo powstałego holdingu. Takie rozwiązanie w przypadku szybko rosnącej liczby Klientów, jak i również dynamicznie rozwijającego się biznesu, jest niezbędne. Pozwoli to nam mieć wszystko pod kontrolą. W przypadku bardzo szerokiego wachlarza usług, które są przez nas świadczone, nie ma możliwości, aby każdy był od wszystkiego. Dlatego też każdy z naszych działów będzie dążył do niezależności, do funkcjonowania jako spółka zarządzana przez odrębne zespoły menadżerskie.

Czym wyróżniają się Twoje firmy, jaki wspólny czynnik starasz się implementować w każdej z nich?

W jednym z wywiadów, które miałem okazję udzielać bodajże dla GoWork, zadano mi identyczne pytanie. I odpowiem identycznie jak wówczas. Wyróżnikiem mojej firmy nie są usługi czy produkty. Firm świadczących tego typu usług co my, jest bardzo dużo, konkurencja jest potężna. Natomiast bardzo mało firm wykonuje tego typu rzeczy kompleksowo i na dobrym poziomie. Dążę do tego, (mówię celowo, że dążę, gdyż moim zdaniem codziennie należy dążyć do doskonałości), aby każda z moich firm wyróżniała się jakością oferowanych usług.

górniak3Jak oceniasz branżę reklam internetowych w Polsce?

To rynek, który w bardzo szybkim tempie się rozwija. Kogo nie ma w internecie, tego nie ma na rynku. Każda firma, bez względu na wielkość, musi liczyć się z tym, że musi w dzisiejszych czasach wejść w internet. Tak jak każda firma musi posiadać dobrego księgowego czy dobrego prawnika, to nie wyobrażalną rzeczą jest nie mieć dobrego informatyka. Popyt rodzi podaż, a często pojawienie się nowej usługi na rynku (co bardzo często jest spotykane w branży IT) samo w sobie może wytworzyć popyt. I tak jest w przypadku branży reklamowej na rynku polskim. To w chwili obecnej duży tort, jak i sama branża IT, lecz bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia nie polecam go kosztować, szybko można się zatruć.

A strony internetowe? Nie masz wrażenia, że ogólnie, jako polscy użytkownicy sieci, podłapujemy trendy z lekkim opóźnieniem?

Tak, jest to prawda. Mam jednak wrażenie, że w tej kwestii jest coraz lepiej. Widać i słychać , że uczelnie wyższe, wypuszczające młodych specjalistów IT, coraz bardziej zwracają uwagę na edukację nowych technologii. Uważam, że powoli granica pomiędzy tym, co się dzieje, np. na Zachodzie czy USA, a tym co w Polsce powoli się zaciera. Oczywiście, kraje mocno rozwinięte technologicznie będą miały zawsze nad nami przewagę. Ale tak było i miejmy nadzieję, że nie będzie. Moim zdaniem to kwestia odpowiedniego i umiejętnego kształcenia oraz możliwości środowiskowych do rozwijania biznesu.

Jakie były Twoje początki?

Nie były łatwe. Pierwsze swoje kroki stawiałem w Akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości w Częstochowie oraz Studenckim Forum Busness Center Club. Tam na trzecim, może 4 roku założyłem pion inVette. Ten okres w moim życiu bardzo dużo znaczy. Dzięki Częstochowie, a szczególnie temu, co tam robiłem, powstało inVette. To był dla mnie bardzo ciężki okres, ale wspominam go bardzo chętnie. Pamiętam jak dziś, mieszkałem w akademiku, wstawałem o 7 rano, (ten, kto mieszkał w akademiku, wie jak ciężko się wstaje o 7) szedłem do biura AIP, żeby popracować, wysłać oferty, dokończyć projekty, dopisać parę linijek kodu, a o 9 byłem na uczelni, żeby znów wrócić koło 13-14 do biura i siedzieć w nim do późnych godzin nocnych. Kochałem to! Tak mocno, że stało się to dla mnie najważniejszą rzeczą w moim życiu, nie było nic ważniejszego. I chyba dlatego byłem w stanie przezwyciężyć trudne momenty, jakie rodzą się zawsze w biznesie, a nie każdy jest w stanie sobie z nimi poradzić.

A teraz, czy też tak jest ?

Teraz, trochę inaczej. Też jestem zakochany (śmiech!), ale nie aż tak bardzo. Priorytety się zmieniły, również muszę prócz firmy myśleć o rodzinie.

Co mógłbyś doradzić początkującemu przedsiębiorcy ?

W pierwszej kolejności proponuję stworzenie odpowiedniego biznes planu. Tylko nie takiego na papierze, z pięknymi liczbami, symulacjami, które i tak nigdy się nie sprawdzą i nie wyjdą (!), tym bardziej w początkowej fazie biznesu. Ba! W pierwszym roku trzeba założyć, że dużym prawdopodobieństwem będzie fakt, że biznes będzie nas zadłużał. Dla mnie Biznes Plan to określenie symulacji współczynnika ryzyka, a więc określenie do jakiej granicy jesteśmy wyporni i na co sobie możemy pozwolić w określonych sytuacjach. Proszę uwierzyć, takich sytuacji podczas prowadzenia firmy jest bardzo dużo. Będziemy mieli przewagę w biznesie, jeśli będziemy mogli je sami przewidzieć. Tak naprawdę w pierwszym roku, może nawet drugim to 70% (!) sukcesu. Tak, nie pomyliłem się mówiąc 70%. Zawsze należy mieć plan „B”, niezależnie od sprzyjających bądź nie okoliczności. To tak jak z jazdą samochodem: gdy jedziesz, nie patrzysz tylko przed siebie, ale także dookoła. Tak samo jest w biznesie: jeśli nie zorientujesz się, że jedziesz pasem, po którym jedzie ktoś z naprzeciwka i w odpowiedni sposób nie zareagujesz – licząc może, że ten ktoś zjedzie – możesz spowodować wypadek, a nawet stracić życie! :-)

Życie? Czy to nie wyolbrzymione?

Tak, jest to przenośnia, nie należy traktować jej dosłownie. Należy jednak pamiętać, że firma to nie zabawa. Tutaj nie ma miejsca na marzenia, wahanie: „uda się czy się nie uda?”.  A już na pewno nie na „jakoś to będzie”. Niestety, wiele osób w ten sposób podchodzi do swojego biznesu. Wiem o czym mówię, gdyż nie raz przyszło mi współpracować z takimi ludźmi, pomagając im zacząć od nowa.

Może coś więcej na ten temat ?

Nasza grupa w większości obsługuje Klientów, którzy szukają partnera do optymalizacji kosztów poprzez wdrożenia oprogramowania minimalizującego koszta stałe, np. księgowego lub zamawiają usługi pozwalające im na zwiększenie sprzedaży np. wdrożenie kampanii SEO/ SEM/Social Media.

górniak2
Wiele takich osób ma wątpliwości, czy korzystać z usług domów mediowych, czy może próbować działać na własną rękę?

Faktem jest to, że niektóre rzeczy, posiadając podstawową wiedzę w IT, da się zrobić samemu, np. Social media, SEO, działania PR. Będzie taniej, natomiast nie zawsze profesjonalnie. Ja wychodzę z założenia, że jeśli, np. prowadzę hurtownię motoryzacyjną, to zajmuję się tym biznesem w 100% i pochłania mi to w pełni czas, a pozostałe rzeczy zlecam profesjonalistom. Zazwyczaj, jeśli człowiek zajmuje się wieloma rzeczami naraz, to żadna z tych rzeczy nie jest w pełni wykonana. Ale oczywiście są wyjątki.

Markę w dużej mierze tworzą pracownicy. Jaki jest profil Twojego pracownika?Nie mam profilu pracownika. Według mnie to złe podejście do HR. Zawsze staram się być w tym wypadku elastyczny. Każdy jest inny. Lubię, gdy podczas rozmowy kwalifikacyjnej jestem zaskakiwany. Oczywiście w mojej branży wiedza, doświadczenie oraz często wykształcenie to podstawa. Od każdej jednak reguły są wyjątki. Pamiętam, że w firmie pracowały osoby np. po biologii czy chemii i świetnie programowały.

Czy zdarza się, że klienci korzystający z usług jednej firmy, decydują się na współpracę z pozostałymi?

Oczywiście, to podstawa naszego biznesu. Marki naszych firm są stworzone po to, by Klienta obsługiwać kompleksowo, by nie musiał „biegać” od firmy do firmy, ale by mógł wszystko załatwić w jednym okienku 😉 Osoba, która do nas przyjdzie otrzyma serwer, kupimy jej domenę, doradzimy
infrastrukturę informatyczną, zrealizujemy sklep internetowy i w odpowiedni sposób wypromujemy tak, aby generował przychód. Dlatego też średni okres obsługiwanego Klienta przez nas to około 12-14 miesięcy.

Co Cię napędza do działania, motywuje do budowania kolejnych realizacji i stanowi źródło inspiracji?

To bardzo ciężkie pytanie. Inspiracja! Motywacja! Codziennie borykam się z problemem, gdzie zatankować, żeby przyśpieszyć i nie wypaść z zakrętu. Praca nad własną psychiką a właściwie jej codzienne budowanie, pokonywanie słabości, przekraczanie barier – to coś, co mnie inspiruje. Nie ma nic lepszego jak ciężka praca nad sobą. Codziennie rano staję przed lustrem i mówię sobie: „Tak! Dam radę!”. Moim mentorem w biznesie jest Brian Tracy. Dzięki niemu nauczyłem się czym jest zarządzanie. Przypominam, z wykształcenia jestem informatykiem – programistą, pozostałych rzeczy musiałem nauczyć się sam (śmiech).

Wszystkie stworzone przez Ciebie marki mają dla Ciebie równe znaczenie czy może masz wśród nich swoją „perełkę”?

Wszystkie marki staram się traktować tak samo. Wiadomo, jedna przynosi większy dochód dla grupy, inna mniejszy. Staram się jednak swoje siły rozkładać równomiernie tak, aby każda nasza marka rozwijała się w tym samym tempie. Dzięki takiemu podejściu, jakość kompleksowej obsługi Klienta jesteśmy w stanie utrzymać na stałym, jednakowym poziomie. Moim zdaniem w innym wypadku, przy innym podejściu byłoby to niemożliwe.

Jak godzisz życie prywatne z zawodowym?

Dwie firmy to duża odpowiedzialność, jednak idea robienia, tego co kochasz, ma tu chyba kluczową rolę. Nie jest to łatwa sprawa. Bardzo często pracuję po 10-15 h dziennie. Również często muszę wyjeżdżać i najzwyczajniej w domu nie przebywam. Zapewne każdy przedsiębiorca powie to samo, co ja teraz, bardzo ciężką rzeczą przy rozwijaniu biznesu jest pogodzenie spraw służbowych z prywatnymi. Ja uważam, że mi się to udaję. Nie mniej jednak, to pytanie bardziej skierowane do mojej żony a niżeli do mnie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More in WYWIADY