Wczoraj poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej oraz wnioski o zasiłki dla bezrobotnych z USA. Inflacja bazowa w Polsce jest zgodna z oczekiwaniami, chociaż wysoka. Dane z Wysp, podobnie jak stabilność funkcji premiera, nie budzą przesadnego entuzjazmu.
Dane z USA
Wczoraj nie było już kolejnych danych o zmianach cen, natomiast poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej oraz wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Sprzedaż zgodnie z oczekiwaniami w czerwcu wzrosła o 0,2% w ujęciu miesięcznym. Rocznie to 6,7%, czyli bardzo solidny rezultat. Warto natomiast zwrócić uwagę, że sprzedaż bez samochodów w czerwcu spadała. Pokazuje to, że wynik został wyciągnięty w górę przez branżę motoryzacyjną. Lepiej od oczekiwań wypadają natomiast wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Wynik 208 tysięcy to najniższy rezultat od ponad 2 miesięcy. Mieliśmy zatem dwa dobre odczyty, co spowodowało, że dolar odrobił część strat po ostatnich danych o inflacji.
Inflacja bazowa pod kontrolą
Wczoraj poznaliśmy odczyt inflacji bazowej dla Polski. Jest to wskaźnik pomijający zarówno ceny żywności, jak i energii, czyli dwie kategorie potencjalnie najbardziej narażone na zmiany. W rezultacie wskaźnik ten lepiej pokazuje dłuższe trendy, a mniej reaguje na skoki cen ropy czy wysokość zbiorów. Wynik 3% jest zgodny z oczekiwaniami i oznacza spadek względem 3,1% miesiąc temu, jednak oznacza też, że inflacja bazowa jest wyższa od inflacji konsumenckiej. Może to sugerować, że przestrzeń na ewentualne cięcia stóp procentowych jest mniejsza niż mogłoby wynikać z samej inflacji. Jak to działa na złotego? Dane takie oddalają ewentualne cięcie stóp procentowych, co powinno umacniać złotego. Z drugiej strony były one zgodne z oczekiwaniami analityków, co uzasadnia brak reakcji na wykresach.
Dane z Wysp
W ostatnich dniach byliśmy świadkami bardzo solidnej passy funta brytyjskiego. Byliśmy, bo wczorajszy dzień ostudził optymizm inwestorów. Poznaliśmy dwa ważne odczyty z Wielkiej Brytanii. Produkcja przemysłowa w skali roku co prawda rosła, ale łącznie o 1%, co jest obiektywnie słabym wynikiem, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę niskie oczekiwania mówiące o 1,2% wzroście. Do tego poznaliśmy dane na temat PKB. W ujęciu rocznym mamy najwyższy wzrost od lipca 2025 roku. Problem w tym, że nie jest to zasługa wysokiego wzrostu teraz (ten wynosi zaledwie 1,3%), tylko jeszcze słabszych wyników po drodze. Nie może zatem dziwić, że wczorajsze słabsze dane inwestorzy wykorzystali jako pretekst do korekty. Nadal jednak funt znajduje się blisko poziomu 5,10 zł. Spadki są jednak znacznie lepiej widoczne względem euro.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – pozwolenia na budowę i rozpoczęte budowy domów,
15:15 – USA – wyniki produkcji przemysłowej.



