BIZNESKryzys a branża IT

Kryzys a branża IT

Kryzys a branża IT

O tym, czy kończą się tłuste lata dla branży IT, jakie zagrożenia niesie ze sobą obecny kryzys i jakie działania pozwalają na utrzymanie w miarę stabilnej sytuacji, opowiada Paweł Wysocki, Prezes Zarządu firmy Quercus, specjalizującej się we wdrożeniach SAP w obszarze HR.

Informacje, jakie ostatnio płyną z branży IT, pozwalają wysunąć tezę, że kończą się tłuste lata w IT. Czy rzeczywiście?

Faktycznie sytuacja nie jest w tej chwili tak komfortowa, jak jeszcze dwa lata temu, a o wielu obszarach IT możemy mówić, że stoją w obliczu kryzysu. Ten kryzys jest z jednej strony wypadkową sytuacji ekonomicznej na świecie, będącej w dużej mierze pokłosiem wojny w Ukrainie i związanego z nią kryzysu energetycznego, z drugiej strony spowolnienie, które obserwujemy, pokazuje, że w związku z ogromnym zapotrzebowaniem na rozwiązania IT w czasie pandemii wiele obszarów rozwijało się z niespotykaną wcześniej dynamiką.

Co jeszcze spowalnia branżę IT?

Obecny kryzys w branży IT, podobnie jak w sektorze budowlanym, to oczywiście sytuacja bardzo złożona, ale w uproszczeniu można powiedzieć, że wynika przede wszystkim z braku inwestycji w: nowe projekty, innowacyjne wdrożenia, nowe technologie. Obecna sytuacja polityczno-gospodarcza, zmiany cen: energii, surowców, komponentów, usług i pracy sprawiają, że firmy, jeśli inwestują w nowe technologie, to robią to bardzo ostrożnie. O wiele częściej, w obawie o swoją przyszłość, po prostu rezygnują z takich działań. W porównaniu do sytuacji sprzed np. dwóch lat widać wyraźny spadek liczby nowych klientów zainteresowanych wdrożeniem rozbudowanych projektów informatycznych.

Przekłada się to niestety na sytuację na rynku pracy specjalistów IT.

Tak, nawet tacy giganci, jak Meta, Twitter czy Amazon redukują zatrudnienie. Oznacza to, że albo już odczuwają spowolnienie, albo wręcz skutki kryzysu. Ale pamiętajmy też o drugiej stronie medalu. W ostatnich latach branża IT, jak żadna inna, poddawana była presji płacowej wynikającej z braku specjalistów i ogromnego zapotrzebowania na rozwiązania informatyczne. W związku z tym koszty wynagrodzeń rosły nieproporcjonalnie do wartości przychodów. W sytuacji braku nowych inwestycji, a więc gwarancji stuprocentowego obłożenia pracowników, redukcje stają się koniecznością, aby uchronić firmy przed bankructwem.

Firmy działające w obszarze HR, jak Quercus, również odczuwają tę sytuację?

W mniejszym stopniu, ale oczywiście również. Z pewnością widać, że jest znacznie mniejsze zapotrzebowanie na nowe projekty, inwestycje są często wstrzymywane. Jednak sam obszar HR jest na tyle specyficzny, że pracy w nim nie brakuje. Po pierwsze jest bieżąca obsługa, po drugie często zmieniające się przepisy wymagają aktualizacji systemów. Duże portfolio tzw. klientów utrzymaniowych, czyli takich, którym świadczymy stałe, bieżące usługi, jest w obecnych czasach gwarantem stabilności.

A jakie szanse i zagrożenia widzi Pan dla firm wdrożeniowych SAP w najbliższym czasie?

Szansą, ale też sporym wyzwaniem, jest wprowadzenie przez platformę SAP nowej wersji HCM, co oznacza konieczność aktualizacji systemu u wszystkich klientów do 2027 roku – wówczas SAP zakończy wsparcie dla obecnej wersji. To pozwala nam bez obaw patrzeć w przyszłość, bo wdrażanie tych zmian jest pewne i każdy klient będzie musiał je przeprowadzić.

Z drugiej strony inwestycje zupełnie nie wygasły. Nadal pojawia się zapotrzebowanie na rozwiązania, które w pewnej mierze automatyzują procesy kadrowe. Ostatnio popularne stało się planowanie i rozliczanie podróży służbowych oparte na technologii FIORI. W dużych organizacjach proces wnioskowania o delegacje i ich rozliczania jest często mocno rozproszony. Można go zautomatyzować i w całości przeprowadzić elektronicznie, co oszczędza czas i pieniądze (np. związane z obsługą delegacji).

A jeśli chodzi o zagrożenia?

Drugim zagrożeniem – obok małej liczby nowych inwestycji – są zatory płatnicze, które rzeczywiście zaczynają się pojawiać, podobnie jak to miało miejsce podczas kryzysu na przełomie wieków. Trzeba mieć świadomość, że takie sytuacje coraz częściej się zdarzają i odpowiednio się przed nimi zabezpieczyć, choćby wprowadzając system zaliczkowania. Jednak najważniejsze jest utrzymanie zaufania między partnerami. Kryzysy na szczęście mijają i z myślą o powrocie prosperity warto dbać też o wzajemne zaufanie i dobre relacje.

Rozmawiała Andromeda Wróbel.

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

- Reklama -Osteopatia Kraków

POLECAMY

Chiny: od „cudownego wzrostu” do nowej rzeczywistości

0
Chiny potrzebują nowych źródeł wzrostu – sektor nieruchomości: od bohatera do zera, spowolnienie inwestycji zagranicznych (w grę wchodzą zarówno krótkoterminowe czynniki taktyczne, jak i długoterminowe czynniki strukturalne) Popyt zagraniczny: rola Chin jako krytycznego...